Niedawno pisałam o tym, jak Claude zatrzymał mnie w pół schematu. Jednym zdaniem wymusił chwilę refleksji, dzięki której usłyszałam to, co dzieje się u mnie w środku.
Ale jest jeszcze jeden kawałek, o którym nie wspomniałam. Że nigdy nie ma tak, że jesteśmy „po transformacji”. Że schematy już nigdy nie wrócą. Że zawsze będziemy wybierać tylko siebie.
Praca na głębszym poziomie w biznesie i w życiu polega na tym, że rozpuszczamy napięcie, automatyczną reakcję i emocje, żeby była pauza. Żeby móc się zatrzymać i podjąć świadomą decyzję, już nie z autopilota i strachu, nie ze schematu, który działa w ukryciu. Świadomą.
I nie chodzi o to, żeby zawsze i wyłącznie wybierać siebie. Podejmować te „właściwe decyzje”. Czasem potrzebujemy pójść na kompromisy, zadbać o innych. Ale ta chwila zatrzymania pozwala nam świadomie je wybierać.
Pauza, którą zainicjował AI, pomogła mi rozpoznać znajomy strach – ten, o którym pisałam wcześniej. Tym razem puścił szybko – po tej rozmowie bez wahania napisałam nowy tekst po swojemu. Bo było to już tylko ciche echo czegoś, co kiedyś trzymało mnie dużo mocniej.
Ostatnio bardzo często łapię się na tym, że zadaję sobie to pytanie: dlaczego tak zareagowałam? Dlaczego podjęłam taką decyzję? Dlaczego pojawiły się we mnie takie, a nie inne emocje?
Widzę na przykład, kiedy pojawia się we mnie odruch ratowania innych. Zamiast od razu ruszać do akcji ratunkowej, zatrzymuję się i pytam: czy mam teraz siłę, żeby się tym zająć? Czy to, że pomogę, na pewno jest dobre dla tej osoby? Trudne pytanie, zwłaszcza kiedy chodzi o moje dzieci. Z klientami jest łatwiej, tę granicę postawiłam już wiele lat temu.
Widzę też, kiedy rezygnuję z konfrontacji, bo nie chcę kogoś zranić. Pauza pozwala mi wybrać moje bitwy. Wybrać co naprawdę wymaga mojej interwencji. Zobaczyć, czy w tej relacji to zawsze ja rezygnuję z siebie. I podjąć decyzję w tu i teraz.
Dzisiaj mam większy dystans do tego, co się dzieje. I te schematy wyłapuję szybciej. Dlaczego? Bo zrobiłam tę głęboką pracę. Tę samą, do której zapraszam klientki w moim programie 1:1.
Przychodzisz z konkretną sytuacją – kalendarzem, który pęka w szwach, trudną rozmową z klientem. Patrzymy, jakie tam mechanizmy się zadziały. Skąd mogą się brać. Jeśli potrzeba, schodzimy głębiej, do emocji, do sytuacji, które ten schemat wzmocniły. Rozpuszczamy schemat u korzenia.
Samo puszczenie emocji sprawia, że schemat się luzuje. I następnym razem, w podobnej sytuacji, reagujesz inaczej. Albo masz ten moment pauzy.
Jeśli czujesz, że to, co tu opisuję, dotyka też Twojej sytuacji – umów się na niezobowiązującą rozmowę.